Na 10 - 15 minut bo znowu cały czas piec na komputerze nie chciał się rozhuśtać - pompa popracowała z 5-7 minut i wyłączyłem komputer. Następnie poszedłem do przedostatniego grzejnika (na zdjęciu nr 1) odkręciłem odpowietrznik ( zaznaczony strzałką czerwoną na zdj.nr 2) poleciała zimna woda bez powietrza.
Powoduje to, że do kaloryfera dostaje się niewiele wody lub wpływa ona powoli, dlatego grzejnik słabo grzeje. Tu rozwiązaniem może być próba podniesienia ciśnienia w sieci. W domach z własną kotłownią wystarczy podnieść ciśnienie wody w sieci i odczekać jakiś czas.
Każdy grzejnik powinien być oddzielnie podłączony do rozdzielacza i nie należy stosować nowoczesnych systemów grzewczych w oparciu o układy równoległe czy szeregowe. Regulacja temperatury grzejników w układzie z pompą ciepła nie powinna następować poprzez głowice termostatyczne zamontowane na panelach grzewczych.
Po zakończeniu prac sprawdzamy ciśnienie w instalacji i w razie konieczności regulujemy je na poziomie 0,9-1,2 atmosfery. Każde odpowietrzenie grzejnika będzie powodowało spadek ciśnienia w instalacji. Nawet jeśli było ono prawidłowe, a grzejniki nie były zapowietrzone, to i tak z każdego grzejnika zostało spuszczone trochę wody.
grzejniki zimne na dole - prośba o pomoc. To nie jest zapowietrzenie lecz zły przepływ czynnika grzewczego przez kaloryfer. Gdyby był zapowietrzony, to pierwsze 2,3 żebra by grzały a resztę byłoby zimne a jak sama góra grzejnika jest ciepła a środek i dół zimny, to zawsze jest słaby przepływ. Jeśli jest nowoczesny zawór
Witam! Mam z problem z grzejnikiem. Mianowicie, mieszkam na 11 i za razem ostatnim piętrze w bloku. W kuchni i w łazience grzejniki grzeją aż miło, tylko w pokoju 4 pierwsze żebra są ciepłe a następne już coraz zimniejsze i w połowie grzejnika już są zimne. Dodam jeszcze ze nad grzejnikami są wystające z nich rurki zakończone
. Regulator działa centralnie, mierzy temperaturę powietrza tylko w jednym miejscu. W zależności od wyniku (za ciepło/za zimno) zmienia temperaturę wody w obiegu albo włącza lub wyłącza ogrzewanie. A praktycznie nigdy nie da się tak umieścić czujnika, że we wszystkich pomieszczeniach temperatura będzie idealna. W niektórych mogą występować zyski ciepła spowodowane przez słońce, albo gotowanie w kuchni. Ta dodatkowa dawka ciepła powoduje, że w niektórych wnętrzach grzejniki mogą grzać słabiej, a temperatura i tak będzie odpowiednia. I właśnie taką lokalną kontrolę temperatury zapewniają głowice termostatyczne - w razie potrzeby zmniejszają przepływ ciepłej wody i temperatura grzejnika spada. Chodzi nie tylko o utrzymanie komfortu. Prawidłowo działające głowice termostatyczne pozwalają obniżyć zużycie energii nawet o 20%. O tyle niższe będą więc nasze rachunki Dopasowujemy głowice Typowe zawory i głowice termostatyczne wprowadzają znaczny opór na drodze przepływu wody, dlatego nie nadają się do instalacji z jej grawitacyjnym obiegiem (bez pompy). Tam siła wymuszająca krążenie wody jest bardzo mała. To ważne dla wszystkich modernizujących stare systemy grzewcze. Dodanie takich zaworów po prostu zablokuje obieg wody. W takiej sytuacji pozostaje albo kupić specjalne zawory i głowice przeznaczone do instalacji grawitacyjnych (o bardzo małych oporach przepływu), albo założyć pompę obiegową centralnego ogrzewania. Niestety, takie specjalne zawory o zwiększonym przepływie są znacznie mniej popularne i wyraźnie droższe od standardowych. Przeczytaj Może cię zainteresować Dowiedz się więcej + Pokaż więcej Zajmiemy się tutaj przede wszystkim typowymi zaworami, bo te zdecydowanie dominują. Zasady montażu są zaś właściwie takie same. Grzejnik może być sprzedawany bez zaworu termostatycznego i głowicy, z samym zaworem lub z zaworem i głowicą. W tym ostatnim przypadku niczego już dobierać nie musimy. Jeżeli jest sam zawór, w instrukcji znajdziemy informację o tym jakie modele głowic konkretnych producentów do nich pasują. Jeżeli nie ma nic, najłatwiej kupić zestaw składający się z zaworu termostatycznego, głowicy, a często także zaworu odcinającego, montowanego na powrocie. Dwie najpopularniejsze średnice zaworów to 1/2 lub 3/4 cala. Występują w wersji prostej lub kątowej (90°). Zawór termostatyczny prosty (zdjęcie po lewej) i kątowy (zdjęcie po prawej). (fot. Herz) Tradycyjne połączenie pomiędzy zaworem i głowicą to gwint o dużej średnicy. Najpopularniejsze są rozmiary M30 × 1,5 oraz M28 × 1,5. W niektórych konstrukcjach wystarczy zaś tylko przekręcenie plastikowego pierścienia. Jak widać, różnica rozmiaru jest niewielka, dlatego nie oceniajmy go tylko na oko! Do założenia głowic z gwintem potrzeba więc klucza płaskiego o dość dużej średnicy, większej niż w typowym zestawie majsterkowicza. Typowa głowica termostatyczna jest niezbyt droga i nie potrzebuje zasilania. Działa jednak powoli - jej czas reakcji na zmianę temperatury wynosi kilkanaście minut. Ale w praktyce to wystarcza. Jeżeli chcemy mieć możliwość bardziej precyzyjnego, czasowego ustawiania temperatury w poszczególnych wnętrzach, albo równoczesnego przymykania lub nawet otwierania ich na wszystkich grzejnikach bez biegania po domu, możemy kupić tzw. głowice elektroniczne. Dość proste, z programatorem czasowym, kupimy już za kilkadziesiąt złotych. Założenie głowic to jednak nie koniec. Żeby działały prawidłowo, trzeba jeszcze prawidłowo ustawić przepływ wody. Głowica termostatyczna (zdjęcie po lewej, fot. Herz) i elektroniczna z programatorem czasowym (zdjęcie po prawej, fot. Conrad). Regulujemy grzejniki Nasze grzejniki będą miały właściwą temperaturę tylko wówczas, gdy przepływ wody przez każdy z nich będzie ani zbyt duży, ani zbyt mały. A woda płynie przede wszystkim tam, gdzie napotyka na mniejszy opór. W efekcie bardzo często jedne są stale zbyt ciepłe, a inne zbyt zimne. To wyraźny znak, że instalator nie zrównoważył przepływu wody. Dawniej instalacje równoważono, dobierając odpowiedniej wielkości kryzy do grzejników - tłumiąc przepływ w jednym miejscu, zwiększamy jego intensywność w innym. Dziś funkcję kryz pełnią nastawy wstępne zaworów grzejnikowych. Dobry instalator powinien ustawić pożądany przepływ przez dobranie właściwych nastaw. Niestety, wielu zostawia zawory w pełni otwarte. Wtedy potencjał głowic termostatycznych pozostaje niewykorzystany. Poradnik Cenisz nasze porady? Możesz otrzymywać najnowsze w każdy czwartek! Jeżeli tak jest u nas, należy zdjąć głowice z najcieplejszych grzejników. Po zdjęciu głowicy widoczny jest pierścień nastawczy. Unosimy go (pociągamy) i ustawiamy odpowiednią podziałką względem rysy lub kropki nacechowanej na korpusie zaworu. Inne rozwiązanie to obrócenie środkowej części zaworu przy pomocy klucza. Najpopularniejsze oznaczenia są następujące: "N" to pełny przepływ (najcieplejszy grzejnik); od "7" do "1" to przepływ coraz bardziej ograniczony. Amator nie ma narzędzi do mierzenia przepływu wody. Dlatego trzeba wykazać nieco cierpliwości. Zmienić nastawę, a za kilka minut sprawdzić, jak wpłynęło to na temperaturę grzejników. Po kilku próbach osiągniemy pożądany efekt. Wtedy można już założyć głowice i w pełni wykorzystywać zakres regulacji jaki udostępniają. Jeżeli zawór ma pierścień nastawczy, pociągamy go do siebie i przekręcamy. Obracana może być środkowa część zaworu. Chwytamy ją kluczem. (fot. Comap) Część zaworów termostatycznych nie ma jednak funkcji nastawy wstępnej. Tak jest najczęściej w przypadku zaworów do instalacji grawitacyjnych, ale także zwykłych. W takiej wersji są po prostu nieco tańsze. Trzeba na to uważać, bo łatwo tę różnicę przeoczyć, kupując zawory samodzielnie. Co należy wówczas zrobić? Do stłumienia przepływu może też posłużyć zawór montowany na powrocie z grzejnika. Najczęściej ma on zdejmowaną osłonę i gniazdo na klucz imbusowy (sześciokątny). Obracając go zmniejszamy przepływ. Do tego samego może posłużyć także zawór na rozdzielaczu. Trzeba jednak przestrzec przed używaniem zaworów kulowych do takiej regulacji przepływu. Te zawory są pomyślane tylko jako odcinające. Albo pełne otwarcie, albo całkowite zamknięcie. Przymknięte częściowo bardzo zaburzają przepływ wody i nie dają odpowiedniej precyzji. Termostatyczny zawór grzejnikowy z technologią automatycznej kontroli przepływu AFC (Automatic Flow Control). fot. IMI Hydronic Engineering Redaktor: Jarosław Antkiewicz
W dzisiejszym wpisie postaram się pomóc Czytelnikowi, który ma problem z niedogrzewaniem części domu przez kocioł sterowany termostatem zamontowanym w pokoju. Użytkuję vaillanta eco tec dopiero pierwszy sezon i mam wątpliwości skąd bierze się sytuacja w moim domu. Mianowicie ustawiłem zadaną temp na sterowniku 21 stopni (sterownik w salonie), do tego wyregulowałem krzywą do 0,6 i ten poziom daje temp na dolnej kondygnacji na oczekiwanym poziomie 21stopni (temp na zewnątrz ok 12 w dzień 5 w nocy). Martwi mnie jednak piętro domu gdzie są sypialnie i temp wynosi tam 19 stopni a kaloryfery nie grzeją gdyż osiągnięto na dole 21 stopni? Co z tym zrobić by dół miał te 21 i już nie dogrzewał, a góra żeby jeszcze pracowała by osiągnąć 21? Przy okazji aby nie zwiększać niepotrzebnie spalania. Może ktoś będzie tak uprzejmy i pomoże:) Wprawdzie wiadomość od Czytelnika dostałem już w listopadzie, to jednak warunki pogodowe przez ten czas niewiele się zmieniły i sądzę, że moja odpowiedź będzie w dalszym ciągu aktualna. Możliwości rozwiązania problemu Czytelnika jest kilka. Zanim jednak do nich przejdę, chciałbym ponarzekać trochę na instalatora, który dopuścił to zamontowania takiego układu w domu. Nie wiem, czy wynikało to z lenistwa, niewiedzy, czy po prostu niezrozumienia potrzeb Czytelnika. W każdym razie można było przewidzieć, że zamontowanie sterownika (i czujnika temperatury) w salonie, w którym jest sporo zysków ciepła (pewnie także z kuchni), może przyczynić się do przedwczesnego wyłączania kotła CO i niedogrzewania części pomieszczeń. Aby tego uniknąć, trzeba sprawić, by kocioł wciąż pracował wtedy, gdy jakiekolwiek pomieszczenie w domu jest niedogrzane. Optymalne rozwiązanie jest jedno — przenieść sterownik pokojowy do tego pomieszczenia, które wychładza się najbardziej. Niech kocioł pracuje pod kątem ogrzewania tego właśnie pomieszczenia. We wszystkich muszą znajdować się na grzejnikach głowice termostatyczne, by móc w odpowiednim momencie odciąć dopływ wody do grzejnika. W takim przypadku kocioł będzie grzać wodę w instalacji CO tak długo, jak długo w najchłodniejszym pomieszczeniu nie będzie dość ciepło. Zużycie gazu oczywiście w takim wariancie wzrośnie, bo najzimniejsze pomieszczenia wreszcie będą dogrzane. Gorszym rozwiązaniem jest ustawienie na sterowniku w salonie wyższej temperatury (np. 23°C), a ustawienie na głowicy termostatycznej grzejnika temperatury niższej. To spowoduje, że kocioł będzie starał się cały czas zapewnić w instalacji CO odpowiednią temperaturę, podczas gdy ciepło to nie będzie wykorzystywane. Może się więc zdarzyć, że kocioł będzie grzać wodę zupełnie niepotrzebnie, co trochę zwiększy straty ciepła. W tym wariancie zużycie gazu wzrośnie bardziej, niż w poprzednim, ale za to nie musimy przenosić sterownika do innego pomieszczenia. Leave a Response
grzejniki nie grzeją na dole